praca
zaczelam juz prace, pierwszego dnia mialam byc szkolona ale brakowalo ludzi wiec posadzili mnie w szatni. wczoraj za to bylam juz na szkoleniu, udalo mi sie i szkolila mnie wspolokatorka ( ukrainka) i pozwolila mi wziac sobie swoje napiwki- czyli 70$ !! normalnie jest tak ze napiwki sie oddaje dziewczynie szkolacej, a ona daje ok 10, 15 $. dzis tez bede miec trening, ciekawe do kogo trafie?
moja praca polega na tym ze nakladam soobie na tace coca-cole kawe i sprite itp i chodze pomiedzy tymi maszynami i krzycze "napoje" a ludzie sobie wybieraja, to jest za darmo zalezy tylko od nich ile dadza mi napiwku, wiekszosc daje po 1$ ale niektorzy nic!! jesli chca jakis alkohol to zamawiaja u mnie i im przynosze, ( za to juz placa), trzeba tylko zapamietac gdzie stoja albo przy jakiej sa maszynie, gorzej jesli sie przemieszcza!!!!
lukasz bedzie zamienial na pieniadze kwitki, ktore wypluwa maszyna jak sie cos wygra, bedzie mial swoje stanowisko,
rano poszedl na spotkanie do pracy, po stroj i jeszcze nie wrocil, wiec najprawdopodobniej zostal odrazu na trening.
uciekam do pracy przede mna 35 minutowy spacerek...
a nie napisalam, ze 3 lipca wieczorem, jak siedzialam jako szatniarka przyjechal do nas Lukasz, i niestety popoludniu 4 lipca pojechal do siebie ( jedzie sie od nas do Lukasza przez NYC 1h i 15 min- za ok 12$ lub ponad 2h za 7$) tak wiec nie jest zle:)


0 Comments:
Post a Comment
<< Home