Six Flags
hmn... jak widac na zdjeciach bylismy w wesolym miasteczu:) ja oczywiscie sie strasznie balam, wiec nie bylam na wszystkich atrakcjach, ale i tak sie bardzo dobrze bawilam:)
poza tym u nas bez zmian, w ciagu tygodnia pracujemy, a w weekendy- czytaj: nasze OFF'y ( wtorek Susel, sroda razem, czwartek- JA) - robimy sobie wycieczki:) tym razem Lukasz nas zabral na taka wycieczke:)
jest pierwsza w nocy a ja do tego stopnia jestem przestawiona na nocne zycie, ze wydawalo mi sie, ze jest ok 10.
oprocz tego nie ma zadnych nowosci, moze za tydzien wybierzemy sie do Waszyngtonu, jesli nie bedzie lalo! z pogoda tu nic nie wiadomo, w srode do 7 lalo straszliwie, balismy sie ze z naszego si flags nici, a tutaj wszystko sie w sekunde rozpogodzilo i byl straszliwy upal, a dzis za to wial wiaterek, a wieczorem zrobilo sie wrecz chlodno!!!!
no nic wracam do czekania na lukasza, jeszcze tylko 2h, ale mam lody, winogrona i Harrego Potter'a!!!!


1 Comments:
wypas! my tu obok obozu mamy tylko maly park great escape. wlasnie spakowalam walizke "dla Ciebie". ;) hehe nie jest taka duza ;)
Post a Comment
<< Home