Alice in Wonderland
Saturday, June 30, 2007
kolejny dzien
pogoda jest fajna zdecydowanie sie ochlodzilo, w dzien ok 25, ale w nocy przyjemny chlodek - wrecz zmarzlismy bo nie mamy koca ani koldry tylko przescieradla, bo jakbyly upaly to presciaradla byly nawet za duzym przykryciem:)
musielismy wczoraj zrobic tzw drug test czyli nasikac do kubeczka a oni sprawdza czy nie bierzemy narkotykow - wymogi kasyna
oprocz tego chodzilismy szukajac drugiej pracy, wiec zostawilismy cv w kilku miejscach, na manhatan od nas jedzie sie rowna godzine metrem, a jeszcze trzeba dojsc do metra niecale 15 min, do pracy ( znaczy do kasyna) idziemy 30 min - bylismy przedwczoraj z kolega ktory szedl, zeby zwiedziec okolice i poznac te trase. problem polega na tym ze tu jest bardzo nie rowny teraz i ciagle jest podgorke albo z gorki, a to troche bardziej meczy niz spacerek po plaskim
dzis jedziemy do Lukasza. spotykamy sie z nim na manhatanie i jedziemy do niego potem. jeszcze go nie widzielismy odkad jestesmy bo nie mial czasu:(
Thursday, June 28, 2007
mieszkanie cd
mieszkamy w 6 osob, a chwilowo w 8 (bo dwie dziewczyny sa tylko do piatku), sa 4 pokoje- 3 male i jeden salon z kuchnia, lazienka z wanna, i mala lazienka przyjednym pokoji ( nie naszym ), sa meble w kuchni, krzesla i stol, wneki na szafy i poleczki, wiec mozna sie poroskladac:)
zaplacilismy po 300 z gory za miesiac i po 300 za kaucje:(
wlasnie wstalismy wyspalismy sie, bo spalismy ok 12h!!! zaraz zjemy sobie sniadanko, mamy kolo domu taki fajny "mini deptak" gdzie sa sklepy - piekarnia, spozywczy, biblioteka, - dzieki temy mamy swieze buleczki:)
pojedziemy dzis na manhatan
aa jesli chodzi o prace to my wiemy jakie mamy stanowiska, ja serwuje koktaile- drinki, a lukasz zamienia zetony na pieniadze:) czekamy teraz na licenje bo to kasyno wiec duzo biurokracji, to zajmie ok 2 tygodnie;)
wczoraj bylismy skladac podanie o liecencje, zdjemowali nam odciski palcow policjanci na komsariacie, jak na filmach!!!
uciekamy na sniadanie:)
Tuesday, June 26, 2007
jestesmy juz w mieszkaniu, zapoznalismy sie z naszymi wspolokatorami, bardzo sympatyczni, chwilowo jest nadmiar i dwie dziewczyny spia w duzym pokoju bo w piatek sie wyprowadzaja,
mieszkamy w bardzo bezpiecznej dzielnicy-pseudo irlandziej, jest bardzo przyjemna uliczka z pubami, chinskim zarciem, pralkami i sklepikami:) jest tylko strasznie goraco, bo klimatyzacja podwaja koszt czynszu ( rachunki za prad sa wtedy bardzo duze) wiec jej nie uzywamy, musimy sobie kupic wiatraczek:)
do pracy idzie sie podobno ok 30 min pieszo, zabardzo nie ma jak podjechac, ale jak bedziemy wracac wieczorem, to mozemy sie skladac na taxi powrotna
rezydent- bardzo sympatyczny, wozil nas dzisiaj, zrobilisy sobie zakupy ( m in materac jako nasze nowe lozko, bo tu nie ma:()
jutro tez nas zawiezie, zeby zalatwiac sprawy formalne zwiazane z praca,
padamy z nog, bo jeszcze sie nie przystosowalismy do zmiany czasu i temperatury, dlatego juz koncze, zdjecia innym razem;)


