Alice in Wonderland

Thursday, July 26, 2007

zdarzylo sie miesiac temu....
















Nie wiem czy wszyscy wiedza, wiec napisze tutaj nasza historie z pierwszych godzin za oceanem. Otoz, przylecielismy sobie planowo, odnalezlismy nasze bagaze, wpakowalismy sie w dobry pociag, pozniej w dobre metro i ruszylismy do NYC. Byla godzina 23 a my nie moglismy znalezc naszego Hostelu. Wkoncu po 30 minutach szukania z torbami w reku znalezlismy go. Weszlismy do Hostelu, pan dal nam kluczyk i powiedzial, ze trzeba wyjsc z budynku i wejsc drzwiami obok. KOrytarz byl waski, i widzielismy tylko waskie, niekonczace sie schody. Lukasz wzial nasze torby do reki i zaczal sie wspinac. Przystanelismy na pierwszym pietrze i ja poszlam sprawdzic jakie nr pokoi sie tam znajduja. Weszlam do innego korytarz i wyskoczyl na mnie pies!!!!!!!! i ugryzl mnie skubany w prawa noge!!!!!!!!! szybko ucieklam, zamknelam za soba drzwi, wiec bylam juz bezpieczna. Lukasz poszedl z naszymi torbami na gore ( jak sie okazalo nasz pokoj byl na 4 pietrze), a ja poszlam na recepcje, zeby odkazic moje ugryzienie. Lukasz przyszedl to pan powiedzial ze jednak bedziemy spali w tej czesci budynku i zeby przyniosl torby i zaniosl na 2 pietro. Kiedy lukasz wrocil, ( w miedzy czasie opatrywano moja rane itp), pan powiedzial zeby zniosl rzeczy do pokoju na 1 pietrze, bo mi bylo ciezko chodzic. Na koniec oddal nam jeszcze pieniadze za nocleg i upewnil nas ze sprawdzil ze pies byl szczepiony.

Nastepnego dnia pojechalismy metrem do Yonkersa gdzie odebral nas nasz rezydent Tomek i zawiozl nas do szpitala, gdzie po 3 godzinach czekania w klimie nastawionej na temprature podobna do tej w lodowce, okryto mnie kocykiem i dano zastrzyk na tezec, i opatrzono rane. Dostalam tez antybiotyk, za ktory jakims dziwnym trafem nie zaplacilam:)

teraz juz wszystko jest w porzadku, noga prawie zupelnie zagojona:)

strzyzenie


Artur goli Lukaszowi wlosy, a drugi Lukasz sie przyglada- czyli jak spedzalismy czas u Lukasza w kuchni:)

wiesci z Bronx'u

dzis ostatni dzien mojego wolnego. Siedze sama w domku, bo wszyscy poszli do pracy. Bylismy wczoraj z Lukaszem u Lukasza i zostalismy u niego na noc. Dzis wrocilismy, i Lukasz poszedl do pracy, a ja mam wolne. We wtorek bylismy w NYC zobaczyc sie z Ula, a potem ja pojechalam do pracy a lukasz do domu.
Lukasz wkoncu dostal swoj opozniony pay-check, bo nie wiem czy pisalam, ale w tamtym tygodniu wyplacili mu tylko za jeden dzien, bo sie pomylili.
U LUkasza zrobilsmy male zakupy w polskim sklepie- kupilismy pierogi, zwykly chleb i Lukasz sobie kupil jakies mieso i muszynianke:)
W zwiazku z tym mielismy prawie polski obiadek, tzn byly pierogi z cebulka i smietana:) mniam

spotkanie z Ula w NYC


Thursday, July 19, 2007

zwierzatka

siedze sobie sama w dom, bo mialam trzeciego z rzedu OFFa, nikogo nie ma, wszyscy w pracy. Od jutra bede zastepowac jakos dziewczyna, ktora wyjechala na wakacje, wiec bede miala bardziej unormowany czas pracy.

Wracalam dzis do domu sama, po tym jak odprowadzilam lukasza do pracy i zobaczylam swietlki, ktorych jest w okolicy bardzo duzo, i bardzo przyjemnie swieca wieczorkami. Oprocz tego mozna spotkac w okolicy skunsy. bardzo ladne zwierzatka, nie wiedzialam nawet, ze tak smiesznie biegaja. problem polega na tym, ze nikt nie chce takiego skunsa przestraszyc, bo wtedy uwalnia swoj zabojczy zapach. Myslalam, ze chcialabym zrobic zdjecia, ale 1 nie pamietam nigdy zeby wyciagnac aparat, 2 moglby sie biedak przestraszyc flesha, a wtedy to ja bylabym biedna. Zaraz wracalam wieczorem, a jakis Pan stal kolo swojego domu i szeptal do nas zebysmy przeszly zdala od jego domy, bo tam jest skunks a on nie chce go wystraszyc, wiec czeka az sobie zwierze pojdzie.

Zrobie sobie kolacje i poczytam ksiazke, moze poogladam jakis film na komputerze, a potem spac, przeciez nie bede czekac do 3;30 az lukasz wroci!!

Wednesday, July 18, 2007

odrobina rozpusty

jemy pyszna kolacje w 'malej italii', popijamy sobie winkiem- rozpusta:)

plazowanie


plazowanie


probojemy sie opalac:)

Monday, July 16, 2007

po pierwszym tygodniu pracy

tak wiec zakonczylam dzis pierwszy tydzien pracy, pracowalam 41h, dalej nie mam planu, kazdego dnia mowili mi o ktorej mam przyjsc. w srode przyszlam, mialam sie uczyc na kasjerke, ale powiedzieli ze jakies dziewczyny nie przyszly wiec poszlam jako cocktail server- czyli bardzo dobrze:) lukasz zaczal prace od czwartku codziennie ma na 18;45 i pracuje do 3 rano ( razem rozliczeniem sie na koniec:), w czwartek uczylam sie na kasjerke, w piatek bylam kasjerka ( w takim sklepiku z napojami, kawa i hot dogami), w sobote tez. calkiem przyjemnie sie pracuje, nie trzeba nic dzwigac, tylko stac usmiechac sie i wydawac ludziom pieniadze. razem ze mna pracowala dziewczyna z polski, wiec bylo nam wesolo:) najgorsze jest to, ze ten bar jest bardzo drogi- (hot dog 3,20$ a normalnie ok 1,5$, napoje po 3$ , normalnie do 2$, a kawa prawie tak droga jak sturbucks, i przy tym niespecjalnie smaczna), ludzie sie przez to wkurzaja i krzycza na mnie, bo to ja im podaje te ceny. jednak mnie to specjalnie nie rusza. w niedziele i dzis- poniedzielek bylam kelenerka pierwszy raz na zmianie dziennej ( od 10 do 18). lepiej jest wieczorem i mniej sie trzeba nameczyc zeby dobre napiwki zdobyc:) poza tym jak pracuje od rana to zupelnie sie rozmijamy z lukaszem, dzis spotkalismy sie w pracy miedzy 18 a 18;45:) ale podobno bede pracowac wieczorem, wiec bedzie dobrze;)

jutro i pojutrze mamy wolne. jesli nie bedzie padalo to pojedziemy nad ocean, a jesli bedzie brzydko to pojedziemy na manhatan, mam nadzieje ze spotkamy sie z ula.

prawdopodobnie z srode umieszcze jakies nowe zdjecia:)

Wednesday, July 11, 2007

wolne dni

jesli chodzi o moja prace to w poniedzialek mialam zdawac test z alkoholi, przyszlam, ale nie bylo juz szefa, ktory mial nas przepytac. Przyszlam we wtorek, nie bylo nikogo, bylam dzis rano, zdalam test w 1 minute ( pan zadal mi ze 4 pytania o alkohole), i mam przyjsc wieczorem, zeby dostac schedule- plan, a poza tym mozliwe ze bede mnie szkolic jak byc kasjerka w restauracji, ( bylaby to moja druga praca na pol etatu)

wczoraj pojechalismy do downtown Yonkers'a, i posiedzielismy sobie nas rzeka Hudson, gdzie przyjemnie wialo.

dzis juz na szczescie nie jest az tak upalnie, dalej jest goraco, ale juz nie tak duszno:)

ciezko mi jest pisac, bo internet coraz gorzej dziala, strony nie chca sie wlaczac i wyrzuca nas z sieci. myslelismy o zalozeniu sobie internetu ale to bardzo skomplikowane, i trzeba podpisac umowe na dluzej, wiec nie ma to wiekszego sensu. dalej nie wiemy jak z telefonem stacjonarnym, ale jak narazie zainwestowalismy w kolejna karte do komorki, najgorsze jest to ze jak ktos do nas dzwoni to uciekaja nasze minuty z karty! ale przynjamniej mamy jak porozumiec sie z lukaszem, z ula, czy z naszym rezydentem.

przed Yonkers Raceway


to przed kasynem, nie jest to najladniejszy budynek jaki widzialam, taki ogromny moloch,

wycieczka nad rzeke Hudson


to nasz wspolokator Piotrek i Agnieszka, ktora razem ze mna pracuje

wycieczka nad rzeke Hudson

"sniadanie na trawie" czyli chill out nad Hudson River

Monday, July 09, 2007

upal

U nas dzis okropnie goraco, podobno ok. 100 stopni, czyli chyba z 40. przenieśliśmy klime do swojego pokoju ( znaczy lukasze przenieśli) i na noc sobie wlaczamy, bo jest nie do wytrzymania!

Lukasz poszedł dzis na ostatni dzien treningu, a ja ide dziś na 17 zdawać test z tych alkoholi. Ciekawa jestem jaka zmianę dostaniemy, mam nadzieje ze te sama, bo jak nie to będziemy się rozmijać

Internet chodzi nam koszmarnie, bo najlepsza siec jaka łapaliśmy została zabezpieczona i teraz nie możemy się z nia połączyć. Jeśli chodzi o telefon to, to chyba nie jest taka prosta sprawa, musimy się jeszcze wszystkiego podowiadywać.

Lukasz mowil ze wczoraj strasznie się wynudzil, bo jego trening polega na tym ze on stoi za kasjerem i go obserwuje, i tyle! Pierwsze dni trening były nawet ciekawe a teraz mowi ze już nie może wytrzymac z nudow. Pociesza się mysla ze mu za to dobrze placa.

Jutro Lukasz chyba będzie miał wolne, a co do mnie to ciezko powiedziec, możliwe ze tez będę miala wolne

Poza tym to chyba nic się ciekawego nie dzieje, tylko babcia – pani u której mieszkamy ze względu na wiek jest tak nazywana- nakrzyczała na nas wczoraj ze produkujemy za duzo smieci i jej smierdzi, no coz, tak bywa.

Chyba nie pisalam ze w sobote przyjechal do nas Lukasz, mielismy isc na basen, ale okazalo sie ze nikt nie umial nam wytlumaczyc jak tam dojsc a poza tym, trzeba miec chyba jakis dowod ze jest sie zameldowanym w poblizu. Za to Lukasz wytlumaczyl jak dojechac na fajna plaze pociagiem. jak bedziemy mieli wolne to sobie pojedziemy, co prawda 2,5h drogi, ale warto:)


Saturday, July 07, 2007

wolny weekend

od wczoraj mam wolne, bo powiedzieli ze nie beda mnie szkolic w weekend. w poniedzielek zdaje "test" z alkoholi itp, a potem juz bede w planie, i bede normalnie pracowac. podobno wieksze napiwki sa na wieczorna zmiane czyli ok 18-2 w nocy, a dzienna zmiana jest od 12-18, niby lepsze godziny, ale podobno gorsze napiwki. lukasz chyba jutro sie dowie jaki ma plan i czy bedzie mial dzienna czy wieczorna zmiane.

przyjezdza dzis wieczorem do nas lukasz, bedzie wieczorem. a susel przed chwila wrocil z pracy- ze szkolenia. mial byc o 19, ale jest juz, bo jest weekend i za duzo ludzi.

caly dzien sie obijam, zjadlam obiadek- fetuccini alfredo z fasolka szparagowa, czyli prawie to co zwykle:) wczoraj zalozylam sobie konto w banku, a dokladniej uruchomilam to z tamtego roku.

w tym tygodniu nie zrobilam żadnych zdjec, wiec nie mam co umieszczec.

Friday, July 06, 2007

praca

zaczelam juz prace, pierwszego dnia mialam byc szkolona ale brakowalo ludzi wiec posadzili mnie w szatni. wczoraj za to bylam juz na szkoleniu, udalo mi sie i szkolila mnie wspolokatorka ( ukrainka) i pozwolila mi wziac sobie swoje napiwki- czyli 70$ !! normalnie jest tak ze napiwki sie oddaje dziewczynie szkolacej, a ona daje ok 10, 15 $. dzis tez bede miec trening, ciekawe do kogo trafie?

moja praca polega na tym ze nakladam soobie na tace coca-cole kawe i sprite itp i chodze pomiedzy tymi maszynami i krzycze "napoje" a ludzie sobie wybieraja, to jest za darmo zalezy tylko od nich ile dadza mi napiwku, wiekszosc daje po 1$ ale niektorzy nic!! jesli chca jakis alkohol to zamawiaja u mnie i im przynosze, ( za to juz placa), trzeba tylko zapamietac gdzie stoja albo przy jakiej sa maszynie, gorzej jesli sie przemieszcza!!!!

lukasz bedzie zamienial na pieniadze kwitki, ktore wypluwa maszyna jak sie cos wygra, bedzie mial swoje stanowisko,
rano poszedl na spotkanie do pracy, po stroj i jeszcze nie wrocil, wiec najprawdopodobniej zostal odrazu na trening.

uciekam do pracy przede mna 35 minutowy spacerek...

a nie napisalam, ze 3 lipca wieczorem, jak siedzialam jako szatniarka przyjechal do nas Lukasz, i niestety popoludniu 4 lipca pojechal do siebie ( jedzie sie od nas do Lukasza przez NYC 1h i 15 min- za ok 12$ lub ponad 2h za 7$) tak wiec nie jest zle:)

Monday, July 02, 2007

ula nasz nr tel w usa to 914 207 97 10, mamy T mobile, do uslyszenia jak bedziesz na miejsu:)

jutro do pracy

wlasnie zadzwonil nasz rezydent Tomek, ze mam jutro juz pojsc na trening do pracy!!! chyba juz pojde do pracy4 lipca, ha najwieksze TIP'y beda moje???

chyba bedziemy zmieniac plany jesli chodzi o wycieczke do lukasza, jeszcze zobaczymy jak bedzie, podwojnej stawki i mega tip'ow nie mozna przegapic!!

jestesmy szczesciarze:) wszyscy mowia ze to niewiarygodne, ze oni czekali po 2- 3 tygodnie, a my po nie calym tygodniu zaczynamy!!!

czekam na jakies komentarze jesli ktos umie sie zalogowac!!!!!!!

neighborhood


oto nasze okolice, ta ulica jest przeze mnie nazywana ketonal- ( nazywa sie jakos podobnie ale nie pamiatem nigdy dokladnie jak)

jest pogoda na jeansy jak widac i nawet na zakryte buty, ktorych nie wzielam, wiec Ula mam nadzieje przybedzie z pomoca

troche przesadzam, w klapach jest ok, ale w zakrytych nie byloby mi zagoraco

na kreglach



lukasze graja w kregle, nastepnym razem poszlo im znacznie lepiej

NY foto


jedziemy do lukasza, przesiadka na stacji w Secaucus

NY foto


bylo bardzo duzo policji, nie wiemy czemu, moze sie przygotowywali do 4 lipca? w kazdym razie wygladalo to nietypowo

NY foto

my przy time square czekamy na lukasza

orientation meeting

dzis bylismy na tzw orientation meeting, bardzo sie cieszymy bo to tydzien wczesniej niz sadzilismy!!!

wszyscy czekali - 3tygodnie a my w niecaly tydzien!
na orientation meeting podpisalismy wszytkie papiery, opowiadzieli nam o kasynie i wytlumaczali nam i 30 osobowej grupie glownie kolorowych amerykanow jak byc milym dla klientow- i to wszystko trwalo ok 3,5 h !!!!!

lukasz od czwartku idzie do pracy- najpierw bedzie trening, a potem juz praca. a ja nie wiem jeszcze kiedy ide do pracy, maja jutro do mnie zadzwonic.

na 4 lipca ( swieto niepodleglosci dla niewtajemniczonych ) jeszcze nie bedziemy pracowac, wiec pojedziemy do lukasza:)

aaa jesli chodzi o nas weekend u lukasza to zaraz sproboje umiescic fotki ale nie wiem czy mi to wyjdzie, bo internet kaprysny niestety, dokladniej to lapiemy go tylko pod dziura w dachu ( okienko przez ktore nagrzewa sie caly pokoj)
w kazdym razie bylismy a obiadku, na imprezie, lukaszze byli na kreglach ( ja tez bylam ale moje doswiadczenia zkreglami sa nie przyjemne- polamane paznokcie- wiec tylko robilam zdjecia:)

dzis sie byczymy, jutro idziemy sobie zalozyc konta, poki jeszcze mamy czas zeby to zrobic:)